sobota, 17 sierpnia 2013

Stara nowa rama

Picasso tuż obok przewraca się z boku na bok - śpi jak to kot :) Słoneczniki kłaniają się leniwie, lawenda dumnie góruje w blasku świec, a ja korzystając ze spokojnego wieczoru piszę kolejny post. Sentymentalnie się zrobiło... więc pozostańmy w temacie.




Stara zniszczona rama (znaleziona w wynajmowanym garażu) zyskała nowe życie. Mój ukochany wymontował zardzewiałe lustro, które tkwiło w ochlapanej farbą i zakurzonej ramie. Potem trzeba było już tylko ramę oczyścić papierem ściernym i "zabejcować", by zyskała dawny blask. Choć podejrzewam, że jednak nigdy wcześniej nie wyglądała tak dobrze :) Peerelowski lakier na pewno nie służył jej tak, jak olej lniany, którym przetarłam całość. Olej nadał ramie piękny kolor, a drewno zostało zaimpregnowane.
 





Po wyczyszczeniu i zaimpregnowaniu:
  

Miałam - jak zazwyczaj to bywa - kilka pomysłów czym wypełnić ramę, na razie poprzestałam na kilku pocztówkach przemieszanych ze zdjęciami z Wenecji i Paryża. W końcu miało być sentymentalnie... :) Końcowy efekt (na dzień dzisiejszy) prezentuje się tak:





***
Wszystkie zamieszczone w poście zdjęcia są mojego autorstwa i pozostają moją własnością. Bez mojej pisemnej zgody nie można ich kopiować ani w żaden sposób wykorzystywać.
***

2 komentarze:

  1. w takim miejscu kawa z pewnością ma wspaniały smak

    OdpowiedzUsuń
  2. ładnie oryginalnie

    OdpowiedzUsuń